Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Gliwickiej

Porozumienie towarzystw regionalnych

Porozumienie towarzystw regionalnych z Gliwic i Zduńskiej Woli.
Przykład dobrej praktyki (z teorią w tle)

Damian Kasprzyk
Zeszyty wiejskie 2020, z. 26

Prezentowane tu refleksje zostały zainspirowane porozumieniem zawartym
pomiędzy dwiema organizacjami regionalistycznymi – Stowarzyszeniem
Przyjaciół Ziemi Gliwickiej i Towarzystwem Przyjaciół Zduńskiej Woli.
Dokument został podpisany 5 X 2019 r. w Gliwicach, zaś jego treść prezentujemy
– in extenso – poniżej. Zapewne nie jest to ani pierwsze, ani
jedyne porozumienie tego rodzaju. Poza tym wiele stowarzyszeń współpracuje
nieformalnie, szczególnie w warunkach lokalnych wspierając się
w rozmaity sposób, realizując wspólnie różnorodne inicjatywy. Regionalne
towarzystwa kultury (miłośnicze, artystyczne, pasjonackie, edukacyjne,
naukowe i inne) mają z reguły spore doświadczenia także we współpracy
z instytucjami samorządowymi. Charakterystyczne są w tym kontekście
relacje między stowarzyszeniami a szkołami, domami kultury, archiwami,
szczególnie zaś z placówkami muzealnymi1.
Tytułowe porozumienie wydaje się jednak posiadać szczególny charakter,
jako że zawarte zostało między stowarzyszeniami skupiającymi
miłośników regionów znacznie oddalonych od siebie. Warto to podkreślić,
zwracając uwagę, że „usieciowienie” aktywności regionalistycznej może
z powodzeniem wykraczać poza granice powiatu czy też województwa,
przyczyniając się tym samym do budowania poczucia wspólnoty ruchu
w wymiarze ogólnopolskim.

Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Gliwickiej zostało założone w 1961 r. jako
Towarzystwo Miłośników Ziemi Gliwickiej. Obecnie zrzesza ok. 200 członków
działających w 13. Komisjach – Zespołach Programowych, m.in. modelarzy,
plastyków, historyków, rzeźbiarzy przestrzennych. W orbicie zainteresowań
tutejszych regionalistów sporo miejsca zajmuje zagadnienie wielokulturowości
Śląska. Stowarzyszenie jest wydawcą redagowanych na wysokim poziomie
„Zeszytów Gliwickich” (w latach 1963–2020 ukazało się 40 tomów).
Towarzystwo Przyjaciół Zduńskiej Woli jest nieco młodsze. Powstało
w 1975 r. Zrzesza ok. 100 członków. To organizacja otwarta na ludzi zainteresowanych
nie tylko przeszłością regionu. Świadczy o tym powołana
w ostatnich latach Sekcja Miłośników Motoryzacji. Stosunkowo młodą,
ale cieszącą się dużym zainteresowaniem w Zduńskiej Woli inicjatywą jest
plenerowa impreza edukacyjna „Miasteczko Złotnickiego”. Towarzystwo
popularyzuje zagadnienia regionalne, prowadząc także aktywną działalność
wydawniczą i wystawienniczą2.
Wiele o potrzebie współpracy w nurcie aktywności regionalistycznej już
napisano3. Współpraca (dobre praktyki i doświadczenia w tym zakresie,

jak też utyskiwania na jej brak) jest jednym z wiodących tematów dyskusji
prowadzonych w trakcie organizowanych co cztery lata kongresów
regionalnych towarzystw kultury4. Dlaczego współpraca stowarzyszeń
regionalnych z innymi organizacjami społecznymi, instytucjami samorządowymi,
a także sektorem prywatnym jest tak ważna, a postulat kooperacji
pozostanie zawsze aktualny?
Po pierwsze, organizacje regionalistyczne, podobnie jak inne podmioty
trzeciego sektora, borykają się z rozlicznymi problemami, które obniżają
walory całego ruchu. Zalicza się do nich m.in. brak lub słaby przepływ
informacji między stowarzyszeniami, niedostateczną współpracę z mediami,
częste zatargi z instytucjami sektora publicznego, brak wspólnie
akceptowanej i prezentowanej wizji ruchu, słaby zasięg platform, federacji
i innych organizacji parasolowych5. Te wypunktowane kilkanaście lat temu
niedomagania, może w nie tak wielkim stopniu jak wówczas, ale nadal
mają wpływ na aktywność i skuteczność działań regionalistycznych pod
szyldem stowarzyszeniowym.
Po drugie, współpraca międzystowarzyszeniowa wiąże się z pewnymi
ogólnospołecznymi, ale i wewnątrzśrodowiskowymi zobowiązaniami. Hasło
współpracy jest zawarte w ideach społeczeństwa obywatelskiego i solidarności.
Andrzej Siciński w sposób następujący wypowiadał się na temat
misji, jaką mają do spełnienia regionalne towarzystwa kultury: „Niezbędne
jest, aby ruch regionalistyczny był świadom tego, że jest jednym z filarów
społeczeństwa obywatelskiego, a równocześnie, aby był świadom istnienia
i działalności innych elementów tego społeczeństwa, w szczególności najróżniejszego
typu tzw. organizacji pozarządowych”6. W definicjach społeczeństwa
obywatelskiego – owego „świętego Graala” współczesnych dyskusji
o stanie demokracji w Polsce i kondycji naszego społeczeństwa – mowa
jest wprost o działaniach kolektywnych, a zatem wymagających współpracy.
„Nowoczesne społeczeństwo obywatelskie to […] społeczeństwo, w którym
demokrację proceduralną uzupełnia partycypacja i zaangażowanie
jednostki w działania kolektywne” – oto fragment jednej z nich7. Wprawdzie
nie wiemy, jaką formę przyjmą społeczeństwa przyszłości i czy model
typu obywatelskiego będzie nadal postulowanym i adekwatnym wobec
problemów naszego świata, jednak polaryzacja postaw światopoglądowych
i wszechogarniający niepokój o przyszłość czyni postulaty obywatelskości
nadal aktualnymi. Wiąże się z tym pojęcie kapitału społecznego, które jest
kolejnym obowiązkowym motywem współczesnych dyskusji nad przemianami
społeczno-kulturowymi8.
Skoro już mowa o wewnątrzśrodowiskowych zobowiązaniach, które
nakazują niejako regionalistom traktować współpracę nie tylko okazjonalnie,
to przypomnijmy, że jest o niej mowa (implicite) w kluczowym
dokumencie, jakim jest Karta Regionalizmu Polskiego. Jeśli regionaliści
nadal traktują ten dokument poważnie, a zawarte w nim treści uznają za
aktualne, są niejako zobowiązani do solidarności, którą trudno sobie wyobrazić
bez współpracy. Innym zapisem, który warto przywołać, jest Karta
Zasad Działania Organizacji Pozarządowej przyjęta na I Ogólnopolskim
Forum Inicjatyw Pozarządowych we wrześniu 1997 r. Czytamy w niej, że:
„Organizacje pozarządowe współpracują ze sobą na zasadach partnerstwa
i wzajemnego wspierania się w swoich działaniach. W sytuacjach, gdy
zachodzi konflikt uznawanych wartości, organizacje podejmują działania
przy zachowaniu zasad tolerancji i uznania prawa innych do posiadania
odmiennego zdania”9. Zwróćmy uwagę, że nie ma tu mowy o współdziałaniu
jako zasadzie, a raczej o zasadach współdziałania. Zakłada się zatem,
że współpraca organizacji jest czymś naturalnym.
Trzecią determinantą kooperacji jest możliwość kompleksowego widzenia
spraw lokalnych. Przyjmijmy roboczo założenie, że stowarzyszenia
lokalne dzielą się na takie, które szukają inspiracji w miejscowych tradycjach,
prowadząc działalność kulturotwórczą (taki charakter mają ulubione
stowarzyszenia regionalistów, czyli miłośnicze), oraz takie, które realizują
programy lokalnego rozwoju w innych ważnych obszarach – pomocy
potrzebującym, ochrony środowiska, promocji zdrowia itp. Regionaliści
zainteresowani są przeszłością, żyją przeszłością, prowadzą akcje upamiętniania
miejsc, wydarzeń i postaci, gromadzą i archiwizują pamiątki. Wiąże
się z tym też pewien problem stereotypizacji, w wyniku której regionalista
postrzegany jest jako ktoś raczej oderwany od bieżącej rzeczywistości,
a już tym bardziej niemyślący o przyszłości. Ważne więc, aby środowiska
promujące rozwój konkretnych społeczności lokalnych i środowiska pielęgnujące
tradycje tych społeczności, pozostawały ze sobą w twórczym kontakcie.
NGO-sy – naśladując akcje prowadzone w innych społecznościach
lokalnych, a czasami przeszczepiając do małych środowisk pomysły realizowane
w metropoliach, w kompletnym oderwaniu nie tylko od tradycji
pojmowanych czysto historycznie, ale też właściwie bez uwzględnienia lokalnej
specyfiki, która zawsze stanowi pewne kontinuum – też na takim
aliansie zyskają. Szczególnie cenna wydaje się współpraca towarzystw statutowo
regionalistycznych oraz takich, które podobnych zapisów w statutach
nie mają, ale również bliskie jest im poszanowanie przeszłości. Dobrze
znany jest przykład grup rekonstrukcyjnych. Zwróćmy uwagę, że grupy te
pierwotnie nie mają z reguły wpisanego regionalizmu w własną ideologię
i statuty (jeśli takowe posiadają), ale stały się znakomitymi sojusznikami
i współpracownikami stowarzyszeń regionalistycznych. Regionaliści powinni
próbować zarażać inne stowarzyszenia swoją pasją i uświadomić im,
że zawsze, cokolwiek stowarzyszenia by nie robiły, osadzone są w jakimś
miejscu – czy to gmina wiejska, czy centrum Warszawy. Rolę inspirująco-
-inicjatorską, właśnie w oparciu o kooperację i współpracę, przewiduje dla
towarzystw regionalnych część badaczy10.


Po czwarte, ważną przyczyną, dla której stowarzyszenia regionalistyczne
powinny współpracować, jest możliwość modyfikacji wzajemnych zachowań11.
Tu wypada nawiązać do jaźni odzwierciedlonej – koncepcji znanej
szczególnie socjologom i antropologom – odnoszącej się do tożsamości
jednostek lub grup. Jest dla nas ważne, jak postrzegają nas inni (a precyzyjniej
rzecz ujmując – jak uważamy, że nas postrzegają) i na tej podstawie budujemy
naszą samoocenę oraz korygujemy własny sposób zachowania. Tak samo jest
ze stowarzyszeniami. Jeśli nie będą dysponowały możliwością obserwacji innych
organizacji podobnego typu, to prędzej czy później „zdziczeją”, popadną
w zacofanie, nieuzasadniony samozachwyt lub dosięgną je inne patologie.
Po piąte, zastanówmy się przez chwilę, kim chcą, lub raczej kim chcieliby
być regionaliści w społecznościach lokalnych? Raczej niechętnie określają
się oni mianem teoretyków. Zdecydowanie częściej mówią o sobie, iż są
praktykami. To jednak zbyt szerokie ujęcie wymagające doprecyzowania.
Tu pomocne są określenia, takie jak: inicjator, animator, ekspert. Zwróćmy
uwagę, iż w każdą z tych aktywności wpisana jest kooperacja. W przypadku
inicjatora i animatora sprawa jest dość oczywista. Także rola eksperta
implikuje porozumiewanie się i współpracę z instytucjami oraz mediami.
Regionalista jest ekspertem, zarówno gdy zapraszany jest do radia
lub telewizji, do instytucji typu szkoła, muzeum lub uniwersytet, a także
gdy występuje jako przedstawiciel stowarzyszenia wnioskującego o grant
lub starającego się o zlecenie określonych prac przez instytucję samorządową.
Ściślej rzecz ujmując, bycie ekspertem zakłada współpracę z decydentami,
którym świadczy się usługi. Ekspert nie istnieje bez określonej
klienteli korzystającej z jego usług – opinii, konsultacji, diagnoz, projektów.
Regionalista realizuje się jako ekspert szczególnie wówczas, gdy dokonują
się w środowisku lokalnym przemiany wymagające intencjonalnego
wykorzystania miejscowych tradycji w celu uaktywnienia szerszej
grupy mieszkańców dla osiągnięcia określonego celu12. Inicjatorem owych
przemian może być np. lokalna władza lub środowisko aktywistów, z którego
wywodzi się sam ekspert-regionalista. W ostatnim przypadku możemy
mówić o autorytecie wewnątrzśrodowiskowym i dotyczy to zapewne
najbardziej doświadczonych i uznanych regionalistów. Podobnie w przypadku
działalności inicjującej i animującej, trudno sobie wyobrazić, aby
regionalista nie był otwarty na współpracę. Jest ona zatem wpisana w autowizerunek
działaczy-społeczników pretendujących do miana animatorów,
inicjatorów czy ekspertów. Mirosława Marody, wypowiadając się na
temat przyszłości procesów przemian społeczno-kulturowych we współczesnym
świecie, przewiduje, że będą one miały dwojaki kierunek. Pojawi
się – jej zdaniem – wiele ruchów ponad- i transnarodowych, odcinających
się od działań państwa, z drugiej zaś strony, radykalnie wzrośnie znaczenie
wspólnot lokalnych i rozwiązywanie wszelkich spraw – od duchowych po
egzystencjalne – w ich obrębie13. Jeśli przewidywania badaczki się sprawdzą,
to regionaliści mają szansę stać się prawdziwymi bohaterami drugiego
rodzaju procesów.
Po szóste, współpracę wymuszają na stowarzyszeniach regionalistycznych
aktualne warunki formalno-prawne uprawiania działalności. Chodzi
o daleko nieraz idącą profesjonalizację jako warunek pozyskiwania środków
oraz realizacji skomplikowanych zadań. Zwracał na to uwagę Jan Jakub
Wygnański – teoretyk, a jednocześnie działacz i twórca organizacji pozarządowych14.
Profesjonalizować się trzeba, a najskuteczniej, najefektywniej
i najtaniej (bo to również ważne) robić to wspólnie, korzystając z własnych
doświadczeń. A może regionaliści powinni uparcie nie interesować się takimi
zagadnieniami jak profesjonalizacja, czerpiąc radość z przypisywanego
im (czasem złośliwie) amatorstwa, które swoją drogą daje czasem więcej
radości i satysfakcji niż projektowa kalkulacja? Tak czy inaczej warto o tym
podyskutować i przyjąć wspólną strategię.
Wiąże się z tym kolejna kwestia (siódma). Coraz wyraźniejsza staje się
potrzeba budowania federacji i rozmaitych problemowych platform umożliwiających
skuteczne działania i dających lepszą pozycję wyjściową w relacjach
zarówno z sektorem rządowym (samorządowym), jak i prywatnym. To
myślenie w kategoriach wspólnotowych wymaga wypracowania dobrego wizerunku
publicznego15. Trzeba zadać pytanie, czy regionaliści zainteresowani
są budowaniem takiego wizerunku? Jeśli tak, to pierwszym krokiem musi
być zbudowanie solidnej federacji lub innej reprezentacji środowiska regionalistycznego,
która opracuje plan działań w tym zakresie. Jakże byłoby miło
i pożytecznie, gdyby regionalizmem zainteresowały się postaci opiniotwórcze,
jak to miało miejsce w 20-leciu międzywojennym. Jednak w dzisiejszych
czasach kampanii promocyjnych (także społecznych) i wszechobecnego lobbingu
potrzebny jest dobry plan i środki na jego realizację. Współpraca może
mieć charakter czysto pragmatyczny. Co za różnica, z jakim stowarzyszeniem
wejdziemy w sojusz, gdy będzie chodziło o banalną sprawę skorzystania
z tańszych usług księgowego, prawnika lub osoby od pisania wniosków?
Może warto się zastanowić nad porozumieniem z innymi towarzystwami
i założeniem minifederacji, jeśli nie dla celów ideowych, to choćby tylko
dlatego, aby zyskać tańszy dostęp do określonych usług. Zwróćmy też uwagę
na zalety tak powszechnej w sferach PR-owskich wymiany barterowej, czyli
towar za towar lub usługa za usługę, która przecież dotyczyć może transportu,
lokalu, druku, obsługi księgowej, informatycznej itd.
Można by wyliczać kolejne argumenty przemawiające za kooperacją. Poprzestańmy
na wymienionych. Prezentowane poniżej porozumienie – choć
zawiera wskazania ogólne – samo w sobie posiada walor integracyjny, stanowić
może także zapowiedź konkretnych przedsięwzięć. Oby tak się stało.

 

Do pobrania cały artykuł:

Porozumienie ZW_26_441-450

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *